MISJA 21: Podróż dookoła Polski w 21 dni Euro

Nasi wysłannicy z Londynu i Łodzi - Petter Larsson z City University i Maciej Stańczyk z Gazety Wyborczej - przemierzają kraj w poszukiwaniu największego sukcesu i porażki Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA - Euro 2012.

Wpisy

  • wtorek, 19 czerwca 2012
    • Irish joy with a respect for the past

      The Irish were the happiest fans we have seen so far but today it wasn’t all green. Many of the fans wore black armbands and Sean, Peter and Andrew, who were signing their flags and having a little picnic outside a petrol station before the game, explained to us why. This date 18 years ago, a group of Englishmen had gone into a packed pub in Loughinisland, Northern Ireland, with assault rifles. They had started to shoot, killed six and wounded five civilians, as they thought the people in there were Catholics.

      Sean said: “And on exact that date Ireland played a game in the US World Cup – against Italy.”

      At the stadium we saw that many Irish fans and in the middle of this happy last party, took some time to show respect for the victims of the Loughinisland massacre.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      petter.larsson
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 czerwca 2012 03:10
    • Na pohybel konikom!

      Głupi to ma szczęście, czyli krótka historia o tym, jak przechytrzyliśmy oszustów i obejrzeliśmy mecz na stadionie za darmo.

      Około południa zdecydowaliśmy, że spróbujemy kupić bilety na mecz Irlandia - Włochy. Krzysztof, u którego nocowaliśmy, opowiadał, że kibic ze Szkocji, którego gościł wcześniej trafił na wejściówkę za 20 euro. Cena wydawała się znośna.

      Pierwsza próba - ogródek na Rynku. Przy stoliku kilku nobliwie wyglądających Włochów i karteczka - sprzedam bilet.

      - Najtańsze mam po 50 euro - mówił. Za dużo. Nie zdecydowaliśmy się.

      Na trzy godziny przed meczem pojechaliśmy pod stadion. Już w tramwaju zaczepił nas wytatuowany Irlandczyk. Ten z kolei chciał 70 euro, czyli tyle, ile zapłacił za miejsce w drugiej strefie.

      - Na pewno znajdziemy coś taniej - przekonywałem Pettera.

      To co zobaczyliśmy w pod stadionem przypominało bardzo dobrze zorganizowane przedsiębiorstwo, Zaraz po wyjściu z tramwaju kibiców obskakiwało kilku gości, którzy skupowali bilety. Zwykle poniżej ceny na blankiecie, Niektórzy mieli w saszetkach nawet kilkadziesiąt sztuk. Kilka metrów dalej ich wspólnicy odsprzedawali te same bilety z wielokrotną przebitką. Najbardziej bezczelny chciał 1000 zł za wejściówkę wartą 120 zł.

      Handlarze przez cały czas byli w kontakcie telefonicznym. Poza kilkoma wolnymi strzelcami żaden z nich nie był Polakiem. Wydaje mi się, że pochodzili z Rumunii. Mieli blankiety w czterech językach. I z każdym kwadransem windowali ceny.

      Liczyliśmy, że trafimy na jakiegoś normalnego kibica, który po prostu odsprzeda nam bilety.

      - Poczekajcie, aż będzie po pierwszym gwizdku. Wtedy bilety stanieją - przekonywali nas wszyscy, których pytaliśmy o bilety.

      W pewnej chwili zauważyłem, że jeden z koników targuje się z Irlandczykiem. Podchodzę.

      Konik, łamaną angielszczyzną: - 200 zł! zapłacę 200 zł! - mówi i wyciąga gotówkę.

       Irlandczyk jest zmieszany. Patrzę przez jego ramię. Cena na bilecie - 260 zł.

      - Nie rób tego, nie sprzedawaj mu - przekonuję Irlandczyka, ale jest już za późno. Konik odchodzi z biletem, a Irlandczyk trzyma w ręku dwie stówy.

      - Stary, nie potrzebnie mu sprzedałeś. To nie jest kibic, tylko cwaniak, który za chwilę odsprzeda bilet komuś, kto po prostu bardzo chce zobaczyć mecz. I jeszcze zedrze z niego niemiłosiernie - mówię do chłopaka w zielonej koszulce.

      - Weź to - odpowiada Irlandczyk i wciska mi dwa bilety.

      - Za ile? - pytam.

      - Za darmo. Weź. Są wasze.

      Wietrzę podstęp.

      - Dlaczego chcesz nam oddać te bilety? - dopytuje, ale blankiety trzymam już mocno w dłoni.

      - Wszystkie trzy wypadły jednemu z takich koników w Macdonaldzie, tu niedaleko. Gość miał ich cały plik, trochę próbował handlować. Nie wiem czy działają, ale nie potrzebuje ich, bo mam swój kupiony normalnie - odpowiada kibic.

      Nie wierzę w nasze szczęście. I to podwójne. Po pierwsze gardzę konikami, więc bez wyrzutów sumienia wykorzystam zagubiony bilet. Po drugie - obejrzymy mecz za darmo!

      - Ale jesteś pewny? - pytam po raz ostatni.

      - Tak! Polska to wspaniały kraj i Polacy też są super! Zakochałem się w Polsce, na pewno tu wrócę. Weźcie bilety i kibicujcie Irlandczykom. Ja muszę już lecieć - rzuca i odchodzi.

      Okazało się, że weszliśmy bez problemu. Irlandczycy przegrali 0-2. Ale i tak ich kochamy.

      EOIN - TAK MA NA IMIĘ IRLANDCZYK, KTÓRY DAŁ NAM BILETY

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      maciek.stanczyk
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 czerwca 2012 00:55
    • Polish Legends: Marta and Krzysztof show the generous Poznan

      We got an amazing welcome to Poznan too. Krzysztof Durolek, 31, who had written to me on Couchsurfing offering us his big sofa, greeted us and took us to the brand new flat from last year where he and his girfriend Marta, from Koszalin, lives.

      They are the kindest people you can think of and after ten minutes with Krzysztof it felt like we’d known each other for a long time.

      While Marta, who studies chemistry and today will hand in her final work about how to make cosmethics, prepared a great Polish sandwich meal, Krzysztof showed us a bridge that he’d jumped from with a static line that made him hang swinging back and forth for a while. He said: “We were having a barbecue by the river and some guys, who had all the equipment, came and ask if we wanted to trade some chicken for a jump, so I did it.”

      The programmer from Swinoujscie, who previously has lived in North Carolina(US), Szczecin and Gdansk and is back in Poznan for the second time, said he didn’t get really scared until the day after.

      When we dug into the sandwiches with pickled cucumber, cheese, ham and many other vegetables, Krzysztof told us how he and Marta had started to do Couchsurfing seriously two weeks ago.

      He said: “For many people it’s hard to afford taking a week off to travel. Once we got really cheap tickets to Bergamo in Italy, but the accommodation there was so expensive that we had to save money for a long time to go on a next trip. But at a party we met a girl who was couchsurfing and that made it possible for her to go away for a week every now and then. Just recently she had even gone away for half a year.” After that party, Krzysztof and Marta had gone home to update their couchsurfing profile properly and during the last week they hosted their first guest – a Scottish guy who was travelling around during the Euro.

      Krzysztof said Couchsurfing is an amazing opportunity to help people out and that point of view is quite symbolic for the couple who personify the Polish hospitality as most people, me included, would probably say that Couchsurfing is a great way to get people to help you.

      Krzysztof – just like many people I’ve met through Couchsurfing in Poland and China – is eager to start meeting people, and anyone coming to Poznan should take the chance.

      As he and Marta were the first people I met in Poznan, it was quite hard for me to understand the stereotype about people here being stingy and ungenerous.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      petter.larsson
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 czerwca 2012 00:07
  • poniedziałek, 18 czerwca 2012
    • Farewell, Irish friends!

      Thousands of people today gathered around the market square as host city volunteers arranged a flashmob to say thank you and goodbye to the Irish fans.

      People from the city where the Irish team has played two games this tournament gave out papers with the Irish supporter song lyrics on and the whole square, apart from a few hundred Italians, sung and danced to celebrate the friendship between the Irish and Poznan.

      Tomorrow most of the Irish will go back home and many locals had gathered to say farewell to the pre-partying green supporters.

      Ania, a student from Poznan, said: “The Irish are very easygoing people, very cheerful, and I like the way they cherish the event.”

      Lukasz, 24, and Monika, 23, (on the picture above) both students from Poznan, had painted the Irish flags on their cheeks and brought a flag to say farewell to their friends since two weeks with a final party.

      Lukasz said: “I don’t know why but Irish people are always friends with Polish people.”

      Monika said: “They can cheer from the small moment, they are not sad that they lost the game but happy that they could play the game.”

      They both said the main thing the Polish could learn from the Irish fans would be to cheer for their team until the end. Lukasz said: “When our team is losing we are kind of pissed off. We don’t cheer on the team when we’re losing. Irish people cheer all the time. Winning or losing doesn’t matter.”

      They said that the Irish always are happy and drunk and intended to also be so today.

      The volunteers handed out a flyer saying:

      “We are the people from Poznan. Thank you for visiting our city, thank you for the great and peaceful joy and fun you have in here! Thank you for being great people. We remember your great attitude during football game with Spain on Thursday, 14th June in Gdansk. We remember your pathetic song ‘The Fields if Athenry’, that brings into memory your tragic history. We also had a very hard past, we are also romantic and emotional people.”

      The flyer also recommended the Irish to visit the grave of Pawel Edmund Strzelecki, a Poznan-born war hero who had given the Irish a lot of support during the Great Famine in the 19th century.

      Kieran, Ryan and Ronan, three Irish supporters, said the love from the Poznan city to the Irish fans was answered. Ronan said: “We were in Krakow our first days and I think Poznan is a better city, even for a holiday. Krakow is too big and here everybody can talk to each other and it’s more compact.”

      Wife and husband Marion and Seb (on the picture below, joined by a friend on the right) from Ireland agreed. Marion said: “I’m very surprised but I love Poland. We have been to Gdansk, Sopot and here and we are definitely going back – this is a great place for a holiday.”

      

      At one point the whole square, where even the statue by the fountain was dressed in green today, waved their shoes singing “Shoes up – for the boys in green” and the next moment all people on the square lined up with arms around each other’s shoulders. The shared love outside Poznan’s city hall is one of the nicest moments I’ve had during the Euro.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Farewell, Irish friends!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      petter.larsson
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 czerwca 2012 17:54
    • The Italians want their espresso without biscuits

      ”Oooh Trappatoni, he used to be Italian but he’s Irish now,” is one of the top hits on Poznan’s streets today, sung by both Irish and Italians who've heard it since they arrived here. The Italians are also here, somewhere in the green. They seem more relaxed, still saving their energy for the quarter- and semi-finals they are confident in. Or are they?

      This banderol was made on the market square today, warning Spain and Croatia to not play “A biscotto”, which is a fixed match. Biscotto also means biscuit and the text said: "If you make a biscotto, we make a tarallo." Taraollo is another Italian snack food, shaped as something one could hang people with.

      A man explained what they meant would happen if Spain and Croatia would play 2-2 and qualify on Italy’s expense like the Swedes and Danes did back in 2004. I didn’t understand every word of his Italian but he was pointing at his genitals.

      I asked if he really was worried about the other game being fixed or he was nervous about Italy’s game against Ireland and he said no. But the flag was done just in case.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      petter.larsson
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 czerwca 2012 17:40
    • Podryw na Irlandczyka

      Mistrzostwa Europy to nie tylko czas wielkich sportowych emocji, ale też zacieśniania stosunków międzynarodowych. A Polki, jak wiadomo powszechnie, są najpiękniejsze na świecie. Jak w Poznaniu podrywają Irlandczycy?

      Wygląda na to, że do Poznania przyjechała cała elita z Zielonej Wyspy. Opowiada Paulina, studentka technologii żywienia, u której gościmy:

      - Któregoś wieczoru zaczepiło nas na ulicy dwóch chłopaków w koszulkach Irlandii. Wydawali się bardzo sympatyczni, zresztą jak wszyscy kibice tej drużyny. Po chwili zaczęli opowiadać o sobie. Jeden twierdził, że jest znanym aktorem i bierze udział w wielu produkcjach w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Z kolei jego kolega przekonywał, że jest znanym piłkarzem. Trochę za dużo tego szczęścia na raz - śmiała się Paulina.

      Razem z koleżanką sprawdziły w telefonie nazwisko. Rzeczywiście był taki piłkarz. - Ze zdjęcie dość podobny. Ale gdy zapytałyśmy o datę urodzenia zaczął się wycofywać rakiem - dodała.

      Nie tylko piłkarze i aktorzy odwiedzili nas w tym miesiącu. - Natknęłyśmy się też na chłopaka, który bardzo chciał nas przekonać, że jest popularnym prezenterem radiowym i ma swój własny program w Irlandii - mówiła Paulina.

      Nasi chłopcy również nie próżnują. I wykazują się nie lada fantazją.

      - Niedawno dwóch Irlandczyków podeszło do nas i poprosiło o papierosa. Oczywiście, poczęstowałyśmy. Później krótka rozmowa o niczym szczególnym. Po kilku minutach chłopaki nie wytrzymali i przyznali się, że są Polakami. Mówili, że udają Irlandczyków, po inaczej żadna Polka nie chce z nimi rozmawiać - wspominała Paulina.

      Nam pozostaje mieć nadzieję, że kibice, którzy wyjadą po fazie grupowej, zostawią w Polsce tylko dobre wrażenie, a nie złamane serca. O innych niespodziankach nie wspominając.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Podryw na Irlandczyka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      maciek.stanczyk
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 czerwca 2012 17:18
    • How to handle the heat

      The Euro is hot and today it's said to be 30 degrees. It's important to drink much and the Irish will do that for sure, but it is also important to cover for the sun and not owning a hat isn't an excuse for not doing that. This lady, who sat outside a fruit & veg shop in Wroclaw, had made her own sun protection with a cabbage leaf. Could it be the next Irish fan trend?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      petter.larsson
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 czerwca 2012 13:28

Kalendarz

Wrzesień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Kanał informacyjny

    Szukaj nas na:

    Wybierz język

Nasi misjonarze