MISJA 21: Podróż dookoła Polski w 21 dni Euro

Nasi wysłannicy z Londynu i Łodzi - Petter Larsson z City University i Maciej Stańczyk z Gazety Wyborczej - przemierzają kraj w poszukiwaniu największego sukcesu i porażki Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA - Euro 2012.

Wpisy

  • niedziela, 17 czerwca 2012
    • Eurocwaniaki

      Zarobić chce każdy - i wielkie koncerny sponsorujące Mistrzostwa Europy, i pan Ryszard, taksówkarz z Wrocławia, który woził nas dookoła hotelu. Duch przedsiębiorczości w narodzie jest równie wielki co zapał w kibicowaniu.

      Wielkie pieniądze wpakowane w organizację turnieju widać na każdym kroku. Złotówki aż błyszczą w ścianach dworców w Warszawie i Wrocławiu. Miliony euro ociekają ze stadionów i stref kibica. Nie dziwi mnie, że i zwykły zjadacz chleba chciałby na tej imprezie zarobić.

      Zacznijmy od taksówkarzy. Przypuszczałem, że czerwiec będzie dla nich jak Eldorado, wygrana w totolotka lub co najmniej jak odzyskanie pieniędzy, które zabrali im rodzice po pierwszej komunii. Mitycznym wydarzeniem, o którym z sentymentem będą opowiadać wnukom-taksówkarzom, którzy przejmą interes po ich synach-taksówkarzach. Niestety, chyba nie jest aż tak różowo.

      - Spodziewałem się większych zysków. Komunikacja miejsca spisała się na piątkę z plusem, tramwaje pod stadion i z powrotem jeździły bardzo często. Miasto jest bardzo dobrze skomunikowane - narzekał taryfiarz z którym jechałem na wrocławski dworzec. Obowiązywała druga taryfa. Zapłaciłem 18 zł.

      Prawdopodobnie dlatego jego kolega po fachu, pan Ryszard (specjalnie zapamiętałem imię z identyfikatora) za ten sam kurs przy taryfie pierwszej zażądał złotych trzydziestu. Gdzieś te straty trzeba przecież odrobić.

      Wyjątkowo pazerny okazał się kierowca w Gdańsku. Wracaliśmy do mieszkania dość późno w nocy, z Sopotu. Kurs kosztował ponad 50 zł. Okazało się, że brakuje nam gotówki, więc poprosiłem, żebyśmy podjechali do najbliższego bankomatu. Taksówkarz  przytaknął, przekręcił kluczyk i zaczął nowy kurs. Przejechaliśmy 150 metrów a on był jeszcze dychę do przodu. Na jego szczęście byliśmy zbyt zmęczeni na dyskusje.

      Swoją dolę na Euro starają się też odebrać żebracy. Kartki z napisem „for beer” zamiast „na piwo” to standard. Niektórzy poszli jeszcze dalej i opanowali kilka podstawowych zwrotów w językach naszych gości. Osobiście słyszałem w Gdańsku jak jeden facet w nie najświeższym ubraniu i stanie lekko wskazującym, pytał Hiszpanów: „Tiene cambio?”.

      ŻEBRACZKA Z DZIECKIEM NA WROCŁAWSKIM RYNKU

      We Wrocławiu, na Rynku, spotkałem też Rumunkę. Żeby być bardziej przekonująca, założyła swojemu dziecku na głowę czapeczkę biało - czerwoną. Gdy zapytałem dlaczego, odpowiedziała, że liczy na większy utarg. Z tego co zaobserowowałem, większość kibiców pozostała jednak niewzruszona.

      Osobną kategorię stanowią uliczni handlarze gadżetami. Ciekawie wygląda kurs ceny szalika. Przed meczem z Grecją - 15 zł. Przed tym z Rosją - 30 zł. Jak to wytłumaczyć? Solidarnością z Grekami w kryzysie? Z kolei przed meczem z Czechami na ulicy sprzedawano portrety Kuby Błaszczykowskiego oprawione w plastikową koszulkę. Artystka przekonywała, że 20 zł to okazja, a nawet inwestycja, bo po wygranym meczu portrety będą dwa razy droższe. Na szczęście nie daliśmy się przekonać. Od takich właśnie nietrafionych inwestycji zaczął sie prawdopodobnie światowy kryzys.

      I jeszcze słówko o hotelach. Przed Euro wszyscy straszyli, że stawki będą kilkukrotnie wyższe. I były. W dniu meczu we Wrocławiu cena dwuosobowego pokoju wzrosła o 100 procent. Jakoś usług w związku z tym - ani o promil.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      maciek.stanczyk
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 czerwca 2012 13:56
    • The Euro show must go on...

      Yesterday it might have felt as though the country was going under…

      …but today the Poles were rising up again!

      It was quiet on the streets this morning as we walked to the train station. Only crashed bottles on the streets reminded us of the broken dreams from last night and many people wore their Poland shirts and scarfs as to show that the Euro isn’t over yet. Or simply because they hadn't yet been home to change clothes.

      We met three guys from Bolesławiec, who were on their way home around 10am.

      Filip, 22, said: “The party will continue. Poland is out of the tournament but we’ll still party.”

      His friend Mariusz, 23, said their night had been long and crazy and was still going on. He said: “We have been everywhere. We met the Czech fans yesterday and today and we congratulated them.” The guys, who said they didn’t know where they were, continued their walk through a sunny Wroclaw, keeping the Polish Euro spirit alive.

      Maciek, 35, a Pole living in Canada who was back in his home country for the first time in ten years, was also on his way back to Bolesławiec after his disappointed friends had taken a taxi there without him last night. The government worker at City of Vancouver, who had spent the night in a few different clubs, said: “Last night was great. Even though we’d lost, it was still good. There were tonnes of people out, mostly Polish, and it was a friendly and good atmosphere.”

      I asked Maciek about how he could compare the atmosphere in Poland during the Euro to his hometown during the Winter Olympics 2010. He said: “When the Olympics came and you went to downtown it was like a big disco, it was a crazy party all the time.”

      He said: “Here they’re really crazy about soccer and in the Olympics it was a little bit different with all kinds of different events,” but meant that in general the atmosphere in the host nation is the same. He said: “The spirit’s similar. It was really, really good in Vancouver in 2010, everybody got together, having fun, and here was pretty similar.”

      Even though Canada then won the total medal score and Poland here are out of the tournament, Maciek didn’t think the Polish supporters would throw in their towels (or flags). He said: “There will be more parties for sure.”

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      petter.larsson
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 czerwca 2012 13:38
    • Po co nam te płoty?

      Połowa osób, które przyszły wczoraj zobaczy ostatni - jak się później okazało - mecz reprezentacji Polski, nie zmieściła się do strefy kibica. Mecz oglądali zza płotu, zza słupa lub zza paprotki. A przecież można było inaczej

      Nigdy nie byłem fanem grodzenia przestrzeni. Rozumiem, że UEFA, wymagania, sponsorzy, i tak dalej. Każdy chce zarobić i pokazać TYLKO SWOJE LOGO. Ale wczoraj we Wrocławiu ofiarą takiej polityki stali się kibice, dla których przecież Mistrzostwa są organizowane.

      Wrocławska strefa jest wyjątkowa. Nie zajmuje jednego placu czy prostokątnego terenu, ale wije się po Rynku. Na miejscu byliśmy półtorej godziny przed meczem. Już wtedy okazało się, że jest zdecydowanie za mała i nikogo więcej nie pomieści. A z każdą minutą napływali nowi kibice.

      Koniec końców po obu stronach płotów z hasłami UEFY było tyle samo ludzi. Różnica polegała na tym, że ci, którzy nie zmieścili się do oficjalnej strefy, mogli kupić piwo w butelce i nie za osiem złotych. Niestety, butelek nie było gdzie wyrzucić, bo poza strefą nikt nie ustawił śmietników.

      KIBIC PRZESKAKUJE PRZEZ OGRODZENIE STREFY

      Po pierwszej połowie zajrzałem za płot. A tu niespodzianka - jest miejsca na jakieś 200 - 300 osób. Z nadzieją, że nie będzie nam już zasłaniać paprotka (mecz oglądaliśmy podpatrując ekran w jednym z ogródków). Nie dotarliśmy jednak nawet do bramek. Jedna z pań z obsługi uprzedziła, że nie ma szans. Strefa jest zamknięta i koniec.

      A wystarczyło usunąć płot i otworzyć strefę. Lub ustawić więcej ekranów, dla tych, którzy nie zmieścili się do środka.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      maciek.stanczyk
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 czerwca 2012 10:26
    • Poles put "ease" in "police"

      The police before Poland-Russia in Warsaw:

      The police before Poland-Czech Republic in Wroclaw

      I really hope that it was the policemen who got most harassed by the hooligans on Tuesday who got to go to Wroclaw for some chilled-out time in the sun, but I guess it wasn't so. The Wroclaw policemen didn't have too much to do during this calm day and cruising around in the river, I don't think they minded...

      "Seen any violence today?" "No, but I just saw someone crossing the street for red light!"

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      petter.larsson
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 czerwca 2012 08:31
    • It was a great day - until around 21.57

      We had come to the Fan Zone to find that it was overfull didn’t let any more people in. It was still nice to enjoy the atmosphere outside the zone where fans in red and white gathered around every TV screen available. If the atmosphere had been good during the day, then it was certainly great during the game – until the 72th minute.

      Afterwards it all felt very sad and empty. Most people walked home in silence. I was happy to see that no one got aggressive and even more happy to see the people who refused to let this be the end of the party. On our way home we saw people singing and dancing on every street and in the two fountains we walked by there were people bathing. Two guys in their underwear shouted: “Three-one to Poland against Czech Republic!”

      It’s been a sad night that could have turned into a great party, but I somehow think that the party isn’t completely over yet.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      petter.larsson
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 czerwca 2012 01:21
  • sobota, 16 czerwca 2012
    • God bless our team!

      A church in Wroclaw sends best wishes to the team. Let's hope God hears prayers!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      petter.larsson
      Czas publikacji:
      sobota, 16 czerwca 2012 21:48
    • Polska - Hiszpania 1:1

      Jeżeli wynik dzisiejszego meczu zależałby od postawy kibiców przed nim, to powinniśmy wygrać trzy do zera. Cały Wrocław bawi się fenomenalnie.

      

      Pamiętacie, jak zachwycałem się Hiszpanami w Gdańsku, który urządzili kilkugodzinną fiestę na rynku?  Dziś to my pokazaliśmy, że potrafimy bawić się pięknie. Brukowane ulice w centrum pełne są śpiewających, tańczących i krzyczących kibciów.

      Z każdą godziną przybywało też Czechów. Atmosferę przed ostatnim meczem w Warszawie, gdy graliśmy z Rosją a atmosferą we Wrocławiu ciężko porównać. Różnica jest kosmiczna. Żadnej agresji, żadnych incydentów.

      - Czujemy się świetni! Jesteście bardzo przyjaźni. Co chwila ktoś podchodzi i robi sobie z nami zdjęcie - mówił mi Julek, który przyjechał z Ottawy, gdy zapytałem jak im się podoba ich ostatni dzień w Polsce.

      JULEK, DRUGI OD PRAWEJ

      Śmiał się, że jeszcze okaże się kto będzie grał dłużej w turnieju. - No i macie zadziwiająco dobre piwo - dodał po chwili.

      Co chwila mijaliśmy wesołe grupy Polaków lub Czechów. Często idących pod ramię.

      Mam nadzieję, że po meczu impreza będzie jeszcze lepsza. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      maciek.stanczyk
      Czas publikacji:
      sobota, 16 czerwca 2012 19:19

Kalendarz

Lipiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Kanał informacyjny

    Szukaj nas na:

    Wybierz język

Nasi misjonarze